Przejdź do treści
Strefa Radomiak

Radomiak w „Finansowej Ekstraklasie” Grant Thornton. Co zagrało, a co nie w poprzednim sezonie?

Najniższe koszty w lidze, jeden z najtańszych punktów w Ekstraklasie i 10. miejsce w tabeli. Na pierwszy rzut oka sezon 2025/2026 wygląda w Radomiu jak wzór rozsądnego zarządzania. Raport Grant Thornton pokazuje jednak także drugą stronę medalu.

6 minut czytania

Logotyp Radomiaka i firmy Grant Thornton

Zysk, który nie jest zyskiem

Zacznijmy od liczby, którą klub z pewnością chętnie będzie eksponował. Radomiak zamknął sezon 2025/2026 z zyskiem netto w wysokości 1,19 mln zł. W lidze, w której na plusie skończyło zaledwie siedem klubów, brzmi to jak powód do dumy. Wystarczy jednak zestawić dwie liczby z raportu aby znaleźć pewne wątpliwości. Przychody ogółem klubu wyniosły 36,0 mln zł, a koszty operacyjne 39,2 mln zł. Innymi słowy, na samej działalności Zieloni stracili ponad 3 mln zł. Dodatni wynik netto to efekt pieniędzy płynących z miejskiej kasy i między innymi stypendiów zawodników, a nie dowód na to, że klub stanął na własnych nogach.

Przychody rosną, ale z bardzo niskiego pułapu

Trzeba oddać klubowi sprawiedliwość: rok do roku przychody urosły z 26,6 do 36,0 mln zł, czyli o ponad 35%. To jeden z wyraźniejszych wzrostów w lidze. Rosły wszystkie trzy podstawowe źródła: przychody komercyjne (z 9,7 do 13,8 mln zł), wpływy z praw mediowych (z 9,1 do 12,4 mln zł) i dzień meczowy (z 5,4 do rekordowych 6,1 mln zł).

Problem w tym, że nawet po takim skoku Radomiak jest 16. w rankingu przychodów ogółem i dopiero 17. w rankingu przychodów z działalności podstawowej. Za plecami ma tylko beniaminków i Bruk-Bet Termalikę, która nie przekazała pełnych danych. Klub z miasta liczącego ponad 190 tysięcy mieszkańców, grający 6 rok w Ekstraklasie, zarabia mniej niż Korona Kielce, Piast Gliwice czy wracająca po roku do elity Wisła Płock.

Najbardziej rażąca jest słabość komercyjna. Radomiak zebrał ze sponsoringu i działalności komercyjnej 13,8 mln zł. Motor Lublin zarobił w tej kategorii 21,5 mln zł, Cracovia 21,1 mln zł, Wisła Płock 20,6 mln zł, GKS Katowice 19,0 mln zł, a Korona 17,8 mln zł. Każdy bezpośredni rywal z tabeli radzi sobie tu lepiej. Klub sam przyznaje w raporcie, że pozyskiwanie nowych partnerów to jego priorytet.

Pochwała należy się za dyscyplinę kosztową

Tu Radomiak zasługuje na uznanie bez zastrzeżeń. Koszty operacyjne na poziomie 39,2 mln zł to najniższy wynik w całej lidze. W czasach, gdy Widzew Łódź przepala na pensje 150% swoich przychodów, a Cracovia kończy sezon z ponad 23 mln zł straty, radomska powściągliwość wygląda wręcz ascetycznie.

Równie dobrze wygląda poprawa wskaźnika wynagrodzeń do przychodów. Rok temu wynosił on alarmujące 93%, teraz spadł do 75%. Autorzy raportu wymieniają klub z Radomia wśród tych, które zanotowały najsilniejszą poprawę w lidze.

Tyle że 75% to nadal więcej niż 70%, czyli limit, który od sezonu 2025/2026 wyznacza UEFA. Radomiak jest jednym z sześciu klubów w lidze, które ten próg przekraczają. Motor utrzymał wskaźnik na poziomie 57%, Cracovia 60%, Wisła Płock 67%. Poprawa jest realna, ale do zdrowej relacji wciąż brakuje.

Zawodnicy Radomiaka cieszący się z bramki
fot. Igor Jakubowski / Agencja Fot. Arena Akcji

Najtańsze punkty w środku tabeli

Jeśli jest obszar, w którym Radomiak może śmiało patrzeć rywalom w oczy, to efektywność sportowa. Zieloni zakończyli sezon na 10. miejscu z dorobkiem 44 punktów. Dzieląc wydatki na wynagrodzenia przez liczbę zdobytych punktów (metodą stosowaną w raporcie), jeden punkt kosztował klub ok. 0,61 mln zł.

Dla porównania: mistrz Polski Lech Poznań płacił za punkt 1,31 mln zł, Widzew 1,99 mln zł, a Legia Warszawa aż 2,36 mln zł. Wśród zespołów z podobnej części tabeli taniej punktował tylko Motor Lublin. Radomiak wyprzedził w tabeli Koronę, Motor i Cracovię, a do Pogoni Szczecin, która ma niemal trzykrotnie wyższe przychody, stracił zaledwie punkt.

To zasługa pionu sportowego, który przy jednym z najskromniejszych budżetów w lidze zbudował zespół zdolny do spokojnego utrzymania. Warto to docenić, bo w Ekstraklasie wydawanie dużych pieniędzy bez efektów jest raczej regułą niż wyjątkiem.

Akademia, czyli największe zaniedbanie

Nie da się jednak przejść obojętnie obok jednej liczby: 0,98 mln zł. Tyle Radomiak wydał w sezonie na akademię. To najmniej w całej Ekstraklasie. Korona, przedostatnia w tym zestawieniu, przeznaczyła na szkolenie 1,69 mln zł, Motor 5,2 mln zł, Wisła Płock 5,4 mln zł, a KGHM Zagłębie Lubin blisko 15 mln zł.

Raport pokazuje jednocześnie, jak dobrze na młodzieży zarabia dziś liga. Jagiellonia sprzedała Oskara Pietuszewskiego do FC Porto za ok. 32 mln zł z bonusami, Legia zarobiła na Janie Ziółkowskim. Klub z Radomia w swoim komentarzu deklaruje, że rozwój akademii jest elementem strategii i może w przyszłości przynosić przychody transferowe.

Oszczędność na akademii to oszczędność pozorna. Klub, który nie szkoli, będzie zawsze skazany na kupowanie piłkarzy i nigdy nie zbuduje trwałego źródła przychodów transferowych, na których w sezonie 2025/2026 cała liga zarobiła rekordowe 301 mln zł. Radomiak w tej kategorii zebrał 3,7 mln zł.

Nowy stadion, nowa szansa

Sezon 2025/2026 był przełomowy pod względem infrastruktury. Od 28 listopada 2025 roku mecze odbywały się na obiekcie z czterema w pełni działającymi trybunami. Efekt był natychmiastowy: średnia frekwencja wzrosła z 7 913 do 11 706 widzów. Bardzo dobrze wypada też liczba nowych kibiców, którzy pojawili się na stadionie po raz pierwszy: 22 362 osoby, czyli ok. 13% całej widowni, wyraźnie powyżej średniej ligowej.

To pokazuje, że w Radomiu jest apetyt na piłkę. Gorzej z jego zagospodarowaniem. Średni przychód z dnia meczowego w przeliczeniu na jednego kibica wyniósł 35 zł, przy średniej ligowej 46 zł. W Lublinie to 57 zł, w Gdyni 38 zł. Jeszcze gorzej wygląda bilans organizacji meczów: klub wydał na nie 4,6 mln zł, czyli więcej niż Motor, Korona, Cracovia czy GKS, a po odjęciu kosztów zostało mu tylko 1,4 mln zł. Motor na tej samej działalności zarobił 9,7 mln zł.

Część tych kosztów można zrzucić na okres przejściowy związany z uruchamianiem pełnego obiektu. Przyszły sezon będzie jednak prawdziwym testem. Jeśli przy pełnym stadionie dzień meczowy nadal będzie przynosić symboliczne kwoty, trudno będzie to tłumaczyć czymkolwiek innym niż słabą ofertą i organizacją.

Zdjęcie stadionu Radomiaka
Stadion przy Ulicy Struga 63 · fot. Igor Jakubowski / Agencja Fot. Arena Akcji

Marka wciąż w cieniu

Pozostałe wskaźniki marketingowe tylko potwierdzają diagnozę. Radomiak sprzedał 3 324 karnety (11. miejsce), ma 84 010 kibiców w bazie biletowej (12. miejsce) i 183 354 obserwujących w mediach społecznościowych (16. miejsce). Motor ma w social mediach ponad 440 tys. fanów, Wisła Płock ponad 327 tys., Arka ok. 300 tys.

Nieco lepiej wypada merchandising: 2,61 mln zł przychodu i 11. miejsce w lidze, więcej niż w Katowicach, Płocku czy Kielcach. Klub sprzedał 3 436 koszulek meczowych, co jest rekordem w jego historii, a najczęściej wybierano trykot z nazwiskiem Naszej legendy Leandro. Do tego doszło 4 536 szalików. To dowód, że kibice chcą się identyfikować z klubem.

W raporcie Grant Thornton podano liczbę 2 283 sprzedanych koszulek. Klub poinformował, że rzeczywista sprzedaż wyniosła 3 436 sztuk, co stanowi rekord klubu.

Nasza ocena

Sezon 2025/2026 zasługuje na ocenę mieszaną. Klub pokazał, że potrafi pilnować kosztów, zbudować konkurencyjny zespół za niewielkie pieniądze i wyraźnie poprawić relację płac do przychodów. To realne osiągnięcia, których nie należy umniejszać.

Jednocześnie Radomiak pozostaje klubem, który na swoją działalność nie zarabia, a finansową równowagę zawdzięcza zewnętrznemu finansowaniu. Najsłabsze w lidze nakłady na akademię, najniższe wśród rywali przychody komercyjne i niewykorzystany potencjał nowego stadionu to problemy, których nie da się dłużej zasłaniać dodatnim wynikiem netto.

Kibice dostali nowoczesny obiekt i pokazali, że chcą na nim być. Teraz ruch należy do klubu.


Podaj dalej