Derby Radomia po dziewięciu latach. Rezerwy Radomiaka odpadają po rzutach karnych
Druga drużyna Radomiaka postawiła trudne warunki Broni Radom w okręgowym Pucharze Polski. Po remisie 1:1 w regulaminowym czasie gry o awansie zdecydowała dopiero seria rzutów karnych, w której lepsi okazali się goście z Plant.
1 minuta czytania

Rezerwy Radomiaka zmierzyły się z Bronią Radom w spotkaniu okręgowego Pucharu Polski. Był to pojedynek o tyle wyjątkowy, że przyniósł powrót derbów Radomia po długiej przerwie.
Przebieg spotkania
Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Rozstrzygnięcia zaczęły zapadać dopiero w drugiej odsłonie. W 68. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Broni, a pewnym egzekutorem okazał się Adam Imiela, który dał swojej drużynie prowadzenie.
Odpowiedź gospodarzy przyszła dziewięć minut później. W 77. minucie do wyrównania doprowadził Bryan Ametowou i wynik 1:1 utrzymał się do końca regulaminowego czasu gry.
O awansie zdecydowała więc seria rzutów karnych. Skuteczniejsi okazali się piłkarze Broni, którzy wygrali konkurs 5:3.

Dobre wrażenie mimo porażki
Mimo odpadnięcia z rozgrywek rezerwy Radomiak zostawiły po sobie pozytywne wrażenie. Zespół grał odważnie i przez większość spotkania nie ustępował rywalowi, który na co dzień występuje o szczebel wyżej.
Na wyróżnienie zasługuje kolejny udany występ Abdourahmane Dii. Napastnik nie wpisał się tym razem na listę strzelców, ale wypracował sobie kilka dobrych sytuacji i regularnie sprawiał kłopoty defensywie gości. Jego warunki fizyczne robią wrażenie i mogą być atutem w kolejnych spotkaniach.

Derby po dziewięciu latach
Były to pierwsze derby Radomia od 2017 roku. Dziewięć lat temu rezerwy Zielonych również mierzyły się z ekipą z Plant w regionalnym Pucharze Polski.
Na ostatnie ligowe spotkanie obu drużyn trzeba było czekać jeszcze dłużej. Odbyło się ono w Wielką Sobotę, 4 kwietnia 2015 roku. Na Plantach padł wtedy remis 1:1, a bramki zdobyli Paweł Ankurowski dla Broni oraz Przemysław Śliwiński dla Radomiaka.
