Czego spodziewać się po Radomiaku Carvera? Analiza przed meczem z Motorem Lublin
John Carver poprowadzi Radomiaka po raz pierwszy w lidze 12 października przeciwko Motorowi Lublin. Anglik w Ekstraklasie nowy nie jest, więc wiemy dość dokładnie, jak grają jego zespoły: dużo strzelają, dużo tracą i nie schodzą z wysokiego pressingu. Pytanie brzmi, co z tego pasuje do drużyny, która po dziewięciu kolejkach ma drugi najgorszy bilans bramkowy w lidze.
4 minuty czytania

Zacznijmy od tego, co Carver zastał. Radomiak po dziewięciu kolejkach ma na koncie osiem punktów, dwa zwycięstwa, dwa remisy i pięć porażek. Bilans bramkowy wynosi 7:20, czyli minus trzynaście, i jest to najgorszy wynik w całej lidze. Gorszą obronę ma tylko Raków Częstochowa, który stracił dwadzieścia jeden goli, a mniej bramek nie strzelił nikt.
To liczby, które tłumaczą charakter zadania stojącego przed Anglikiem. Problem jest dwustronny: zespół nie potrafi wygrywać meczów, bo nie strzela, i przegrywa je wysoko, bo nie broni.
Lechia Carvera: najskuteczniejsza i najgorzej broniąca drużyna jednocześnie
Carver prowadził Lechię Gdańsk od 30 listopada 2024 roku do maja 2026 roku. W sumie poprowadził ją w 54 meczach, z bilansem 22 zwycięstw, 9 remisów i 23 porażek.
Początek był znakomity. Gdy obejmował zespół, Lechia po siedemnastu kolejkach miała zaledwie jedenaście punktów i zajmowała przedostatnie miejsce. W kolejnych siedemnastu spotkaniach pod jego wodzą zdobyła 26 punktów i uratowała się z opresji. To właśnie wtedy Anglik stał się ulubieńcem kibiców i dziennikarzy, a jego Lechia bywała określana jako czołowa drużyna ligi w tamtym okresie.

Druga odsłona pokazała jednak drugą stronę tej samej metody. W sezonie 2025/2026 Lechia zdobyła 62 bramki, dokładnie tyle samo co mistrz Polski Lech Poznań, i miała w składzie króla strzelców, Tomasa Bobcka z dwudziestoma golami. Jednocześnie straciła 65 bramek, czyli najwięcej w lidze, i spadła, do czego walnie przyczyniło się pięć punktów odjętych jej przed startem rozgrywek.
Sam Carver po ostatnim meczu nie owijał w bawełnę i stwierdził, że drużyna, która traci najwięcej goli w lidze, kończy sezon spadkiem.
Co to oznacza w praktyce
Trzy rzeczy powinny przełożyć się na obraz gry Radomiaka już od poniedziałku.
Po pierwsze, wysoki pressing. Carver zapowiedział w mediach klubowych, że nie zamierza z niego rezygnować, bo jego zespoły zawsze należały pod tym względem do ligowej czołówki. To oznacza wyższą linię obrony i grę nastawioną na szybki odbiór piłki, a nie na cofanie się pod własne pole karne.
Po drugie, gra ofensywna niezależnie od rywala. W pierwszym sezonie jego Lechia nie strzeliła gola tylko w dwóch meczach, w drugim takich spotkań było pięć. Dla kibica przekłada się to na mecze z emocjami i bramkami po obu stronach boiska.
Po trzecie, ryzyko. Ta sama odwaga, która przynosi gole, zostawia miejsce za plecami obrońców. W Gdańsku Lechia bardzo rzadko kończyła mecz na zero z tyłu.
Co ciekawe, sam Carver uważa, że w Radomiu dostał lepszy materiał w defensywie niż w Lechii i wprost powiedział, że tutejsi obrońcy są mocniejsi od tych, którymi dysponował wcześniej. Jeśli ma rację, może uniknąć pułapki, która pogrzebała go w Gdańsku.
Pierwszy sygnał: 7:2 w sparingu
Pierwszy mecz pod wodzą nowego sztabu, choć tylko kontrolny, wpisał się w ten schemat idealnie. Radomiak pokonał Pogoń Grodzisk Mazowiecki 7:2, mimo że miał za sobą zaledwie kilka treningów z Anglikiem i grał bez zawodników przebywających na zgrupowaniach reprezentacji.
Siedem goli cieszy, dwa stracone z zespołem z niższej klasy rozgrywkowej już mniej. Trudno o lepszą miniaturę tego, czego można się spodziewać.
Czego ten styl nie załatwi
Warto zachować realizm. Carver w Gdańsku potrafił szybko podnieść drużynę z dna tabeli, ale nie zdołał trwale naprawić defensywy przez półtora roku pracy. Ostatni sezon zakończył serią siedmiu meczów z jednym punktem i pięcioma porażkami z rzędu na koniec.
W Radomiu nie ma też Bobcka czy Meny, czyli zawodników, którzy w Gdańsku zamieniali stwarzane sytuacje na gole. Kadra Radomiaka ma inny potencjał ofensywny i to będzie prawdziwy test tej metody: czy działa sama w sobie, czy działała dzięki konkretnym piłkarzom.
Przeciwnik w podobnym położeniu
Na pierwszy ogień Motor Lublin, czyli zespół w jeszcze gorszej sytuacji. Lublinianie zajmują 16. miejsce z sześcioma punktami, bilansem 1-3-5 i stosunkiem bramek 9:15. W ostatniej kolejce zremisowali bezbramkowo z liderującym Górnikiem Zabrze, co pokazuje, że potrafią grać zwarcie w defensywie. Niestety, trzeba też pamiętać, że jest i on: Karol czubak, zawodnik który ma w tym sezonie taką nogę, że z niczego strzeli dwie bramki i będzie po meczu...

Tak czy siak, dla Radomiaka to dobra okazja do złapania kompletu punktów. Rywal nie jest w formie, mecz odbywa się przy Struga 63, a drużyna ma za sobą dwa tygodnie pracy z nowym sztabem. To spotkanie, w którym pressing Carvera może przynieść najszybsze efekty, bo Motor w tym sezonie też ma problemy ze skutecznością.
Carver podpisał kontrakt do końca sezonu 2026/2027 z opcją przedłużenia o kolejny rok. Czasu na eksperymenty raczej nie będzie, bo przy obecnym bilansie bramkowym każda kolejka bez punktów zbliża zespół do strefy spadkowej.
