„To dopiero początek”. Carver o straconym golu w końcówce i pracy, która przed nim stoi
John Carver nie owijał w bawełnę po przegranym debiucie przy Struga 63. Przyznał, że Radomiak musi lepiej zarządzać końcówkami meczów, zgodził się z zarzutem o braku kontroli przed trzecim golem i podkreślił, że zespół jest dopiero na starcie całego procesu. Z drugiej strony konferencji Mariusz Misiura nie krył radości i chwalił przygotowanie radomskiej drużyny.
3 minuty czytania

Pierwszy problem: końcówki meczów
Carver wrócił do tego wątku dwukrotnie, co najlepiej pokazuje, jak bardzo go to uwiera. Przyznał wprost, że Radomiak musi lepiej zarządzać ostatnimi minutami spotkania.
Gdy padło pytanie o to, że decydujący rzut rożny był konsekwencją całego ciągu strat, a nie przypadkową akcją, trener nie próbował bronić swoich zawodników. Zgodził się z postawioną tezą i zaznaczył, że w polu karnym było wystarczająco piłkarzy, żeby poradzić sobie z tą sytuacją.
To ważne, bo mówimy o spotkaniu, w którym Zieloni w 80. minucie doprowadzili do remisu i mieli dziesięć minut na dowiezienie punktu. Nie chodzi więc o brak jakości w danym momencie, tylko o brak kontroli nad przebiegiem końcówki.
Drugi problem: zespół rozciągnięty jak w koszykówce
Najbardziej obrazowa diagnoza trenera dotyczyła organizacji gry. Carver stwierdził, że chce, by drużyna grała bliżej siebie, a nie w rytmie przypominającym koszykówkę, gdzie raz atakuje jedna, raz druga strona.
Dokładnie tak wyglądał ten mecz. Motor oddał 22 strzały, z czego 11 celnych, przy xG na poziomie 2,60. Radomiak miał sześć prób i dwa celne uderzenia. Zespół, który jest rozciągnięty między liniami, oddaje rywalowi przestrzeń do kreowania sytuacji i jednocześnie nie potrafi sam ich wypracować.
Trener zaznaczył, że dominacja Motoru w polu karnym go nie zaskoczyła, bo przed meczem ostrzegał przed siłą lublinian w tercji ataku. To jednak oznacza, że zespół wiedział, czego się spodziewać, i mimo to nie znalazł na to sposobu.
Kolejność prac: najpierw tył
Pytany przez naszą redakcję o problemy w ofensywie, Carver odpowiedział w sposób, który warto zapamiętać. Potwierdził, że chce budować drużynę grającą ofensywnie, ale od razu dodał, że jako zespół Radomiak musi być lepszy w defensywie.
To istotna deklaracja, bo w Gdańsku było dokładnie odwrotnie. Lechia pod jego wodzą strzelała najwięcej goli w lidze i jednocześnie traciła ich najwięcej, co ostatecznie kosztowało ją spadek. Wygląda na to, że Anglik wyciągnął z tamtego doświadczenia wnioski i w Radomiu zamierza zacząć od innej strony boiska.
Przy okazji wskazał na okoliczności łagodzące: w ostatnich dwóch tygodniach kilku zawodników było kontuzjowanych, a inni przebywali na zgrupowaniach reprezentacji, więc sztab nie miał okazji pracować z pełnym składem.
Zaskakujące wyznanie o treningach
Najciekawszy fragment konferencji dotyczył jednak samego procesu wdrażania nowych pomysłów. Carver przyznał, że sztab przekazał zawodnikom bardzo dużo informacji i obciążył ich dużą ilością pracy, po czym sam dodał, że być może było tego za dużo.
To rzadko spotykana szczerość u trenera po pierwszym meczu. Jednocześnie Anglik nie zapowiedział zwolnienia tempa. Jego zdaniem treningi muszą odbywać się na wysokiej intensywności, bo tylko wtedy zespół będzie w stanie utrzymać ją w meczu, a zawodnicy potrzebują czasu, żeby się do tego przyzwyczaić.
W praktyce oznacza to, że najbliższe tygodnie mogą wyglądać podobnie: dużo pracy, dużo informacji i zespół, który przez część meczu nie nadąża za własnymi założeniami.
Co z tego wynika przed Płockiem
Carver powtarzał, że to dopiero początek procesu i że dojście do zamierzonego poziomu zajmie trochę czasu. Problem w tym, że Radomiak jest już w strefie spadkowej, a kalendarz nie zaczeka.
Najbliższy sprawdzian to wyjazd do Wisły Płock w poniedziałek. Jeśli diagnoza trenera jest trafna, to właśnie tam powinniśmy zobaczyć pierwsze sygnały poprawy w defensywie. Na razie bowiem jedynym działającym elementem gry Zielonych są stałe fragmenty, z których padły obie bramki w meczu z Motorem. Docenił to zresztą sam Mariusz Misiura, przyznając, że w tym aspekcie Radomiak przechytrzył jego zespół.



